Rządowy projekt blokowania stron na poziomie DNS czyli to się nie uda

Blokowanie na poziomie DNS czyli wpisanie domeny w przeglądarkę nie zaowocuje wyświetleniem oczekiwanej strony, jest bardzo proste do ominięcia.

Rząd zadecydował o wyborze modelu blokowania DNS,który będzie obowiązywał od 1 lipca 2017r. Rząd będzie zadowolony (przynajmniej początkowo), że zablokował, a internauci nie poczują w ogóle skutków blokady.Dlaczego? W wystarczy prosta zmiana DNS-ów, z tych od dostawców internetu (które będą blokowane po stronie użytkownika), na niezależne DNS-y Google (każda strona www będzie z nich dostępna).

 

Artykuł 15f pkt. 5 znowelizowanej ustawy hazardowej:

 

Oznacza to, że dostawcy internetu (przedsiębiorcy telekomunikacyjni działający na terenie Polski na podstawie polskich przepisów) posiadający własne serwery DNS mają je tak skonfigurować, by klient wpisujący w przeglądarkę niedozwolone strony bukmacherskie, trafiał na stronę serwowaną przez Ministerstwo Finansów.

Jak zmienić serwery DNS na serwery od Google w 2 minuty i 10 sekund

 

Internauci w zasadzie powinni cieszyć się z rządowego wyboru metody blokowania stron. Dzięki tej decyzji zapewne nie dotknie ona nikogo. Dlatego, że aby ją ominąć, wystarczy:

  • zmienić adresy serwerów DNS w systemie operacyjnym lub na ruterze (np. na serwery Google lub OpenDNS),
  • skorzystać z dowolnego serwera proxy skonfigurowanego tak, by jego DNSy były poza Polską,
  • użyć VPNa,
  • użyć Tora,
  • użyć lokalnego pliku hosts, zawierającego adresy IP domen z czarnej listy,
  • użyć aplikacji innej niż przeglądarka, np. programu dostarczonego przez operatora serwisu hazardowego, który będzie miał zapisane na stałe adresy IP z którymi ma się łączyć.

Co jednak stanie się gdy rząd się zorientuje że jego blokada nie działa? Może na przykład zmusić operatorów internetowych do blokowania ruchu UDP na porcie 53, blokując niezależne i zagraniczne serwery DNS

Więcej na ten temat znajdziecie na stronie ZaufanaTrzeciaStrona.pl